marzec 3, 2008 @ 7:55 pm (All)
Tags: czas, ludzie, myśli
Zawsze mnie dziwiło jak patrzyłem na ulicy, czy w tramwaju na tych wszystkich starych ludzi. Każdy ma jednakowo smutne zgaszone oczy. Patrzą gdzieś w przestrzeń pogrążeni czy to we wspomnieniach czy to w codziennych troskach. Zastanawiałem się dlaczego tak jest. Może to dlatego, że każdy z nich dorastał i wychowywał się w ciężkich czasach. Gdzie życie było szare, przepełnione strachem, a w jesieni życia nikogo za nic nie czekała żadna nagroda, tylko poniżenie, osamotnienie i niepewna przyszłość. Nim się zorientowali, świat wyprzedził ich i eony, a w tym wieku nikt nie ma już sił, żeby kogokolwiek lub cokolwiek gonić. Nagle współczesność zaczęła ich przerastać, więc pozostali gdzieś tam w przeszłości, patrząc na nią przez mgłę i stare okulary. Dlatego gdy patrzą na moje pokolenie cieszę się jakie mamy szczęście. Żyjemy w spokojnych czasach, względnego dobrobytu, wciąż przyspieszającego postępu i z nieograniczonymi możliwościami. Dlatego wydaje mi się, że będziemy pokoleniem wesołych staruszków. Ale to sie stanie na długo po tym jak zamknie się ostatnia para smutnych, zamglonych oczu.
1 Comments
marzec 3, 2008 @ 7:38 pm (All)
Tags: ludzie
Historię tę usłyszałem od Niego.
Podszedł do swoich podopiecznych i każdemu wręczył torbę cukierków. Zadanie było jasne: przy pomocy cukierków zaburzyć codzienny rytm życia mieszkańców miasteczka, w centrum którego stali. Nie minęła chwila gdy armia młodych ludzi uzbrojona w landrynki, żelki i karmelki ruszyła ku absolutnemu zniszczeniu.
No i zaczęło się. Nikt kto przebywał wtedy w centrum nie uszedł cało. Ludzie byli proszeni o różne rzeczy w zamian za słodycze. Czasem była to wymiana za jakiś drobiazg, czasem prośba o zrobienie czegoś głupiego, a niektórzy dostawali cukierka znienacka za ładny uśmiech, który szybko znikał ustępując totalnemu zdziwieniu. Ludzie reagowali różnie, jedni byli zdziwieni, jedni przestraszeni, ale armia odnosiła prawdziwy sukces gdy na twarzy kogoś pojawił się uśmiech. Nie obyło się także bez kontrataku. Gdy strażnik miejski wymienił swój długopis, którym wypisywał mandaty za złe parkowanie, w zamian za toffi, uśmiechnął się od ucha do ucha i z niemałym tryumfem oznajmił: “Ha! Ten długopis jest wypisany, a w samochodzie mam drugi! Dzięki za cukierka!”. “I o to chodzi!”, odpowiedział z radością pokonany.
To wszystko mało. Trzeba zakończyć kampanię z hukiem. W pobliskim sklepie spożywczym, sprzedawca oddał za pomarańczową landrynkę średniej wielkości karton po tylko jemu znanych towarach. W papierniczym nieopodal pani ekspedientka odstąpiła za czekoladową mordoklejkę kawałek papieru ozdobnego. Główny wykonawcą demonicznego planu była młoda urocza dziewczyna. Nieświadoma roli jaką ma odegrać usłyszała tylko pytanie jaki jest jej ulubiony kwiatek i czy w zamian za niego zaniesie coś mężczyźnie leżącemu na trawie nieopodal. Jeszcze tylko jeden tulipan od kwiaciarki - 2 trufle w czekoladzie.
Opiekun leżał na pobliskim skwerku, czekając na swoich wojowników, aż wrócą do niego z łupem. Nagle w słońcu stanęła młoda dziewczyna z ładnie zapakowaną paczuszką. Wręczyła mu ją bez słowa i odeszła. Oderwał szybko papier i otworzył karton, na dnie którego leżał ostatni cukierek. Uśmiechnął się bardziej do cukierka niż do siebie, spisali się świetnie.
I o takiej energii cały czas myślę. I jak tu nie być Nim zafascynowany.
Comments
marzec 2, 2008 @ 12:30 przed południem (All)
Tags: blog, czas, ludzie, serce
Uwielbiam wracać na stare śmiecie. Zawsze odczuwam to jako swego rodzaju mistyczną podróż do świata, który całkiem niedawno porzuciłem, a od którego bardzo szybko się odzwyczaiłem (jeśli nie zapomniałem, ale to chyba zbyt mocne słowo). Było już ciemno kiedy autobus zajechał na opustoszały dworzec. Wysiadłem, rozejrzałem się dookoła i każdy brudny, ciemny i obdrapany zakamarek zdawał się szeptać sennie “Witaj z powrotem”.
Po chwili na dworcu pojawił się mój przyjaciel. Nie widzieliśmy się chyba całą wieczność. Ostatnimi czasy za każdym razem jak odwiedzałem rodzinne strony jakoś nigdy nie było okazji, żeby się spotkać, choćby na chwilę, ale teraz mieliśmy cały wieczór tylko dla siebie. Miło było zobaczyć, że nic się nie zmieniło, zupełnie jakbym się nigdy nie wyprowadził.
Zaskoczeniem było dla mnie, że mój przyjaciel odnalazł to miejsce. I gdy się o tym dowiedziałem uderzyła mnie jedna rzecz, że ktoś zadał sobie bezinteresownie jakiś trud z mojego powodu. Jak to on powiedział: “Śledzę cię ciągle z ukrycia”. Było to jak balsam na moją duszę gdy w tym całym osamotnieniu wielkiego miasta, cały czas była gdzieś tam osoba, która o mnie myślała. I nage jakoś wszystkie moje problemy, te które przeżywam głęboko w sobie i nikt z mojego otoczenia o nich nie wie, stały się nieco łatwiejsze do zniesienia. Dziękuję Ci.
Teraz skoro to miejsce zostało tak szybko odkryte, to przestało być intymne. To tak jak jesteśmy sami w łazience i stoimy przed lustrem. Jedni przy tym robią głupie miny mimo iż wiedzą, że nie są zabawni, inni coś śpiewają mimo iż wiedzą, że można by tym zburzyć mur chiński, inni napinają swoje mięśnie mimo iż wiedzą, że nie zaimponowałyby one nawet anorektykom, ale to jesteśmy tylko sami ze sobą i przez tą krótką chwilę zamknięci tylko i wyłącznie w naszym prywatnym świecie, w którym każdy może być Rowan’em Atkinsonem, Stingiem czy Arnoldem. Przez chwilę jesteśmy sam na sam ze sobą, ale gdyby obok stał ktoś, nawet jeśli byłby to najlepszy przyjaciel, to nie odważylibyśmy się na żadną z tych rzeczy. A nawet jeśli to byłoby o przepuszczone przez filtr o nazwie “ktoś mnie przecież widzi”. I nagle to samo lustro nie odbijałoby już nas samych tylko obraz jaki pokazujemy światy. To miejsce miało być dla mnie właśnie takim lustrem, ale skoro ktoś stoi obok to boję się, że obraz nie będzie już prawdziwy. Decyzję zostawiam Tobie. I tak prędzej czy później dowiesz się o wszystkim w bardziej konkretnych szczegółach, a zamiast podglądania mnie z ukrycia wystarczy zapytać się co u mnie.
Dzięki też za wysłuchanie. Potrzebowałem tego.
Comments
luty 26, 2008 @ 11:46 pm (All)
Tags: ludzie, migawka, myśli, serce
On powiedział, że są problemy. Jakie nie wiem. Ale moją naturalną reakcją był uśmiech (dobrze, że On tego nie widział). Czy to czyni ze mnie złego człowieka? W końcu nie mam złych intencji i nie chcę krzywdy dla nikogo. Z drugiej jednak strony nie można niczego zbudować pałając chęcią zniszczenia. Ja pałam, mimo dobrych intencji. Tak, jestem złym człowiekiem.
1 Comments
luty 26, 2008 @ 11:39 pm (All)
Tags: ludzie, myśli, religia, sztuka
Zauważyłem, że mam problem z pisaniem wszelkiej maści blogów, pamiętników czy dzienników. Otóż gdy piszę “sprawozdanie z codzienności” to w ten opis zawsze wkrada się jakiś banał. Chyba jest to kwestią odpowiedniej selekcji informacji. I tu muszę przyznać mojej polonistce racje, mimo iż trochę już poniewczasie. Że żeby popełnić jakiś tekst, nawet tak mały jak notka na blogu, i żeby ów tekst był w miarę dobry należy się zastanowić nad pewnymi rzeczami: o czym chę powiedzieć, jak to powiedzieć aby forma pasowała do treści, jak uporządkować przekazywane treści aby stanowiły spójną całość, a nie chaotyczny słowotok. I tu mój mały ukłon w kierunku najlepszej nauczycielki języka polskiego:
“Nie można pisać niczego bez planu, tak jak budowniczy nie może budować domu bez planu. Gdyby próbował to najmniejszy podmuch wiatru by sprawił, że cała konstrukcja by się rozsypała”
Hanna J.
I nagle dochodzimy do wniosku, że pisanie czegokolwiek niewiele różni się od projektowania, programowania czy innych. Z jednej strony można by się zmartwić takim zrównaniem, że odzieramy pisarstwo z duszy i serca, pozostawiając tylko rozum, ale ja twierdzę, że to błędne rozumowanie. Wręcz przeciwnie, uważam, że czy to piszemy poruszającą powieść, czy projektujemy funkcjonalną aplikację komputerową, każdy akt tworzenia, bez względu na mniej lub bardziej restrykcyjne zasady towarzyszące procesowi tworzenia, istnieje ten mistyczny pierwiastek. Ludzie wierzący powiedzieliby pewnie, że jest to zawsze w jakiś sposób naśladowanie Boskiego aktu stworzenia i zawsze będzie ze sobą niosło jakiś Boski element
Comments
luty 24, 2008 @ 5:23 pm (All)
Tags: ludzie, serce
Najbardziej w życiu właśnie lubię takie nieoczekiwane rzeczy jak wczoraj. Nie widziałem się z K. chyba jakieś pół roku. Po tym wszystkim co działo się latem i wcześniej chyba żaden z nas nie chciał zbyt szybko odnawiać tej znajomości. W międzyczasie było może parę smsów, kilka trywialnych rozmów na gg, a tu nagle bum “Wpadnij do mnie do pracy, pogadamy.”
Nie dość że miałem świetną wycieczkę (dawno nie byłem na południu od centrum. Tamtejsze dzielnice mają w sobie jakiś taki staromiejski klimat) to jeszcze spotkałem się z nim. Teraz już wiem, że kompletnie do siebie nie pasujemy (czy ja do kogokolwiek pasuję?) i nie moglibyśmy się ze sobą dogadać, ale mimo to ma w sobie coś takiego, co sprawia, że poszedłbym za tym człowiekiem w ogień. Dobry, prostoduszny, wesoły, z takim figlem w spojrzeniu, … mógłbym tu książkę napisać. To już 9 miesięcy odkąd znalazł to czego ja nie mogę znaleźć od 5 lat. Ale to dobrze. To wspaniały człowiek i zasługuje na to co ma. A co do mnie, to mam jeszcze trochę czasu przed sobą. Może i do mnie szczęście się uśmiechnie.
Comments
luty 20, 2008 @ 7:02 pm (All)
Tags: czas, ludzie, serce
Ciężko powiedzieć, kto czyj świat dzisiaj odwiedził. Ale skłaniałbym się ku temu, że On mój. Mieliśmy 5 godziny, a czas po prostu przemknął niczym chwila. Przyznam, że wpadłem trochę w panikę, gdy ma się tak ważnego gościa, a ma się mu niewiele do pokazania. Ale coś Go tu musiało przyciągnąć, więc może nie jest tak źle.
Mam niesamowitą skłonność do interpretowania rzeczywistości tak, by odpowiadała moim oczekiwaniom. Popularnie nazywamy to okłamywaniem samego siebie, a ja bardzo skutecznie sobą manipuluję. Dlatego Jego niespotykane zainteresowanie i ilość czasu jaką poświęca mi idealnie pasowały do moich pragnień, mimo iż wiem, że jego intencje są zgoła inne. Ale myśl, że może jednak, po tylu latach, że może w końcu będę mógł zatrzymać zegar, który nieubłaganie odlicza czas. Lecz dzisiaj padły słowa, subtelne,wyważone, ale mocne jak espresso, w których obliczu już żadna interpretacja nic nie zdziała. Może jeszcze nie jest za późno żeby zawrócić? Z drugiej jednak strony ja chyba kocham powtarzać te same błędy.
Comments
luty 20, 2008 @ 6:44 pm (All)
Tags: ludzie, uczelnia
Pierwszy dzień zajęć w nowym semestrze. Wrażenia totalnie mieszane. Najpierw wykład z narzędzi informatyki, gdzie śmieszny pan o ksywie “fraktal” próbował opowiedzieć o grafice 3D, a w sumie skończyło się na tym, że nieudolnie referował budowę ludzkiego oka przez 1,5 godziny. 5 godzinne okienko. Jeżyk angielski na którym były tylko 3 osoby. I wykład z prawdziwym Japończykiem (pochodzę z prowincji i takie rzeczy ciągle są dla mnie atrakcją), który gdy przeszedł już do wyższej matematyki zapomniał nam powiedzieć, o czym tak naprawdę będziemy rozmawiać przez najbliższe 5 tygodni. Więc jeśli tak to będzie wyglądać przez najbliższe pół roku to ja wysiadam
No i jutro poprawka… Tyle osób za mnie trzyma kciuki, a nauczony doświadczeniem wiem, że nie ma to żadnego znaczenia…
Comments
luty 19, 2008 @ 8:54 pm (All)
Tags: ludzie, myśli, serce
Wstaję rano. Zjadam jabłko. Idę na uczelnię. Wracam. Żyję… Są miejsca w których bywam, są ludzie których lubię, jest muzyka jakiej słucham, są rzeczy które posiadam i wydarzenia, które pamiętam. Wszystko to składa się na mój własny, osobisty świat. Jakże ekscytujący wydaje się świat, gdy stojąc w tłumie ludzi, zdaję sobie sprawę, że każda z tych dziesiątek mijających mnie osób, również posiada swój prywatny kosmos, mniej lub bardziej podobny do mojego.
Poznawanie nowych ludzi staje się dla mnie swego rodzaju podróżą do innej rzeczywistości. Niedawno odbyłem taką, jakże ekscytującą podróż. Poznałem Go jakieś trzy tygodnie temu. Ku memu zdziwieniu bardzo chętnie zaprosił mnie do swojego świata. Ale w przeciwieństwie do tych wszystkich szarych krain które mijałem do tej pory, jego jest pełna życia, kolorowa, szczęśliwa i spełniona. Na tym nowym gruncie czułem się równie niepewny jak podekscytowany. Zobaczyłem, rzeczy ludzi i wydarzenia wokół mnie których istnienia bym nawet nie podejrzewał. Chęć pozostania w tym obcym, ale jakże fascynującym świecie jest bardzo kusząca. Jutro czeka mnie kolejna ekspedycja. Ciekawe co odkryję tym razem…
Comments