Cud przebudzenia

Mówią, że rok 2008 będzie dla wielu osób szczęśliwy. Dla mnie okazał się bardzo. Przez całe życie otaczali mnie w większości ludzie nijacy. Bez inicjatywy, bez chęci do robienia czegokolwiek, bez pasji, bez życia. Siłą rzeczy również popadłem w ten marazm i przez wiele lat marnowałem tak cenny przecież czas na użalanie się nad sobą i zazdroszczenie wszystkim dookoła, że mają ciekawsze życie odemnie. W tym roku wokół mnie zaczęły pojawiać się osoby nieprzeciętne, który są manifestację wszystkiego tego czego chciałbym od życia. Zainspirowany, zacząłem dostrzegać że tuż pod moim nosem toczy się prawdziwe życie i trzeba zrobić tylko krok naprzód by w nim uczestniczyć. Chyba już wcześniej to czułem (stąd ten film który zrobiłem w jedną z bezsennych nocy). W końcu przebudziłem się z wieloletniego snu trochę oszołomiony możliwościami jakie przecież miałem od dawna, ale których nie dostrzegałem. Z pozoru nic się nie zmieniło, ale przecież każda wielka zmiana w naszym życiu najpierw dokonuje się w nas samych. Po raz pierwszy w życiu mam przed sobą plany, cele i setki pomysłów na wykorzystane czasu jaki mi pozostał. Mimo iż realizacja czegokolwiek jest jeszcze w powijakach to czuję w sobie energię jakiej nie czułem już dawno. Mimo iż stare problemy i smutki pozostały to jednocześnie czuję w sobie ogromną radość.

Dostrzegłem nareszcie, że niepotrzebnie poświęcałem tyle wysiłku na szukanie czegoś czego nie można znaleźć, i nie zastanawiałem się czy Ja będę gotowy gdy już to w końcu odnajdę. Teraz wiem, że zamiast siedzieć i tęsknić za wszystkim co nas omija, trzeba chwycić stery i czerpać z życia jak najwięcej doświadczeń, bo to one czynią nas bogatymi.

 ”….i ruszył w poszukiwaniu własnej legendy….”

 ”…by móc podzielić sie pełniejszym sobą…”

 Paulo Coelho - “Alchemik”

Napisz komentarz