Ahh nie ma to jak dobre amerykańskie kino. Wszyscy narzekają, że to kicz i w ogóle, a ja uważam, że patrzą na to pod złym kontem. Filmy z fabryki marzeń wcale nie pretendują do miana dzieła sztuki. To po prostu rozrywka. Zwykła prymitywna odmóżdzająca rozrywka jakiej każdy z nas potrzebuje od czasu do czasu. Dlatego film Jumper zaliczam jak najbardziej do udanych. Dobrze się na nim bawiłem i o to przecież chodziło. Poza tym sama koncepcja fabuły jest niezwykle pociągająca. Możliwość przeniesienia się w dowolne miejsce na świecie, niczym nieskrępowana, absolutna i totalna wolność. Coś o czym wszyscy marzymy (bo czymże jest np. sen o lataniu jak nie pragnieniem wolności) mimo iż w natłoku codzienności, regulacji, praw, obyczajów, konwenansów zapominamy o tym. A ten film mi o tym przypomniał. Poza tym oskar ode mnie za efekty specjalne i za… powiedzmy, że obsadę ![]()
“Jumper”
luty 27, 2008 @ 10:34 pm (All)
Tags: film