Ciężko powiedzieć, kto czyj świat dzisiaj odwiedził. Ale skłaniałbym się ku temu, że On mój. Mieliśmy 5 godziny, a czas po prostu przemknął niczym chwila. Przyznam, że wpadłem trochę w panikę, gdy ma się tak ważnego gościa, a ma się mu niewiele do pokazania. Ale coś Go tu musiało przyciągnąć, więc może nie jest tak źle.
Mam niesamowitą skłonność do interpretowania rzeczywistości tak, by odpowiadała moim oczekiwaniom. Popularnie nazywamy to okłamywaniem samego siebie, a ja bardzo skutecznie sobą manipuluję. Dlatego Jego niespotykane zainteresowanie i ilość czasu jaką poświęca mi idealnie pasowały do moich pragnień, mimo iż wiem, że jego intencje są zgoła inne. Ale myśl, że może jednak, po tylu latach, że może w końcu będę mógł zatrzymać zegar, który nieubłaganie odlicza czas. Lecz dzisiaj padły słowa, subtelne,wyważone, ale mocne jak espresso, w których obliczu już żadna interpretacja nic nie zdziała. Może jeszcze nie jest za późno żeby zawrócić? Z drugiej jednak strony ja chyba kocham powtarzać te same błędy.