Wstaję rano. Zjadam jabłko. Idę na uczelnię. Wracam. Żyję… Są miejsca w których bywam, są ludzie których lubię, jest muzyka jakiej słucham, są rzeczy które posiadam i wydarzenia, które pamiętam. Wszystko to składa się na mój własny, osobisty świat. Jakże ekscytujący wydaje się świat, gdy stojąc w tłumie ludzi, zdaję sobie sprawę, że każda z tych dziesiątek mijających mnie osób, również posiada swój prywatny kosmos, mniej lub bardziej podobny do mojego.
Poznawanie nowych ludzi staje się dla mnie swego rodzaju podróżą do innej rzeczywistości. Niedawno odbyłem taką, jakże ekscytującą podróż. Poznałem Go jakieś trzy tygodnie temu. Ku memu zdziwieniu bardzo chętnie zaprosił mnie do swojego świata. Ale w przeciwieństwie do tych wszystkich szarych krain które mijałem do tej pory, jego jest pełna życia, kolorowa, szczęśliwa i spełniona. Na tym nowym gruncie czułem się równie niepewny jak podekscytowany. Zobaczyłem, rzeczy ludzi i wydarzenia wokół mnie których istnienia bym nawet nie podejrzewał. Chęć pozostania w tym obcym, ale jakże fascynującym świecie jest bardzo kusząca. Jutro czeka mnie kolejna ekspedycja. Ciekawe co odkryję tym razem…